Cześć kochani,
o marce Forever Living Products słyszałam już wiele razy, ale nie miałam okazji poznać ich kosmetyków, więc jak tylko nadarzyła się okazja, chętnie z niej skorzystałam. Nie będę opisywać działań marki (model biznesowy) i w jaki funkcjonuje, skupię się głównie na składach i działaniu kosmetyków, które testowałam.
Krótko o marce Forever
Spółka została założona w 1978 r. w Arizonie, pomysłodawcą marki jest Rea Maughan. W ich ofercie znajdują się produkty na bazie miąższu z aloesu oraz produkty pszczele. Marka posiada własną plantację aloesu, miąższ Aloe Vera stabilizowany jest metodą zastrzeżoną przez amerykański patent, jest także od wielu lat sprzedawany w czystej postaci. Na Polskim rynku marka pojawiła się w 1993 roku.
Zbawienne właściwości aloesu
Na świecie występuje ok. 360 gatunków aloesu, tylko 20 z nich ma lecznicze właściwości. Dla celów kosmetycznych i dermatologicznych wykorzystuje się głównie dwa gatunki Aloe barbadensis Miller czyli aloes zwyczajny nazywany także aloe vera oraz Aloes arborescens Miller czyli aloes drzewiasty. Działanie przeciwutleniające oraz antyoksydacyjne aloesu zostały udowodnione w wielu badaniach, największą aktywność wykazuje trzyletnia roślina. Miąższ aloesowy ma zbawienny wpływ na jelita, stymuluje organizm do wydalania toksyn, jest pomocny również w walce z wrzodami żołądka. Dzięki zawartości glikoprotein i polisacharydów aloes przynosi wiele korzyści także naszej skórze. Stabilizuje równowagę kwasowo-zasadową, ma właściwości przeciwzapalne i bakteriobójcze, skutecznie sprawdza się w walce z trądzikiem, egzemą oraz odparzeniami. Podczas badań w NTRL zaobserwowano, że miąższ aloesowy przenika znacznie szybciej przez skórę niż woda, jednocześnie ją nawilżając oraz dostarczając jej składników odżywczych. Aloes wspomaga także regenerację naskórka, przyspiesza wytwarzanie kolagenu oraz stymuluje odnowę skóry. Kosmetyki z aloesem polecane są szczególnie do cery suchej, odwodnionej, dojrzałej oraz trądzikowej.
Aloe Vera Gelly - Forever
Mój ulubiony produkt od którego zacznę to popularna galaretka aloesowa. Produkt znajduje się w wygodnej tubce o pojemności 118 ml. Ma konsystencję dość gęstego żelu, który nie spływa z dłoni. Po aplikacji produktu nie wyczuwalny jest żaden zapach, galaretka szybko się wchłania nie pozostawiając żadnej lepkiej powłoczki. Żelu najczęściej używałam jako podkład do olejowania włosów, aloes świetnie je wygładza i zapobiega ich elektryzowaniu. Nałożony na skórę głowy świetnie ją nawilża i odżywia cebulki. Pomimo krótkiego testowania zauważyłam, że produkt jest bardzo wydajny, wystarczy mała ilość by nałożyć go na przesuszone miejsca u mnie to najczęściej łokcie, stopy, szyja czy kolana. Galaretka sprawdza się także u mnie podczas łagodzenia podrażnień po goleniu.
Forever Hydrating Serum
Z racji tego, że ostatnio stosowałam dużo różnych kosmetyków tego typu, serum nawilżające testowała moja mama. Produkt zawiera 4 rodzaje kwasu hialuronowego, 37% aloe vera, wyciąg z białej herbaty, masło shea, ekstrakt z kory mimozy oraz ekstrakt z tamaryndowca. Serum ma bardzo przyjemny cytrusowy zapach, który utrzymuje się przez jakiś czas od aplikacji. Ma wbudowaną wygodną pompkę, która dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Produkt ma kremową formułę, która szybko się wchłania pozostawiając jedynie lekką powłoczkę. Serum stosowane było codziennie także pod makijaż, świetnie współgra z podkładami, nie roluje się. Na pewno zauważalne po jego regularnym używaniu jest nawilżenie i poprawa napięcia skóry. Na razie wpływu na zmarszczki mama u siebie nie zaobserwowała. Skóra po jego użyciu nie przetłuszcza się i nie świeci się nadmiernie w ciągu dnia.
Forever Awakening Eye Cream
Krem pod oczy mieści się wygodnej małej miękkiej tubce o pojemności 21 gram. Produkt na pierwszym miejscu w składzie zawiera oczywiście aloes, dodatkowo wzbogacony został wyciągiem z kory albicji biało-różowej, ekstraktem z alg, ekstraktem z korzenia buraka oraz kolagenem. Pracuje dziennie przed komputerem ok. 10h, od kremów pod oczy wymagam głównie silnej dawki nawilżenia i ukojenia. Krem wklepuje zazwyczaj wieczorem po całym dniu pod oczy oraz na powieki. Przynosi bardzo fajną ulgę, trzymam go w lodówce, dzięki czemu wzmacniam efekt odświeżenia. Rano budzę się bez worków i zasinień wokół oczu. Spojrzenie wygląda na świeże, krem dobrze zabezpiecza skórę przed przesuszeniem (od wieczora utrzymuje dobry poziom nawilżenia). Obszar pod oczami ma ujednolicony kolor, skóra jest mięciutka i wygładzona.
Aloesowa Maseczka Biocelulozowa
Maseczki idą u mnie jak woda, osoby, które mnie obserwują wiedzą, że ostatnio pokochałam te w wersji płachtowej. Z marki forever testowałam trzy takie same maski z biocellulozy, maseczki zawierają zaraz po wodzie i roślinnym glikolu - sok z aloesu. Następnie w składzie mamy wyciąg z kasztanowca, wyciąg z zielonej herbaty oraz kwas hialuronowy. Maski bardzo dobrze dopasowują się do kształtu twarzy, dokładnie przylegają nie przesuwając się. Stosowałam je według zaleceń producenta po 20 minutach wmasowywałam pozostałość esencji w skórę. Maseczki nie wywołały u mnie żadnego podrażnienia, skóra po ich użyciu była sprężysta i nawilżona, są mocno nasączone. Efekty po użyciu masek były dla mnie zadowalające.
Kochani na hasło “kosmetykofanki2020” dostaniecie w sklepie Aloes sklep 20% zniżki na wszystkie produkty (rabat naliczany jest od cen standardowych), rabat ważny jest do 31 grudnia.
Mieliście kiedyś okazję poznać markę Forever? :)
Buziaki <3
- 20:58
- 24 Comments

